Już po raz drugi przychodi mi pisanie na temat kryzysu. Poprzednia fala przeszła przez branżę praktycznie niezauważona – tylko nieliczne firmy odczuły skutki kryzysu i spadek liczby organizowanych rejsów. Ale czy to oznacza, że tak zwany kryzys nie ma wpływu na nas, żeglarzy? Otóż ma.
Z pierwszym zdaniem tego wpisu zdecydowanie niezgodzą się właściciele małych przystani na Mazurach oferujący zorganizowane rejsy oraz czartery jachtów. Dlaczego? Ano dlatego, że wielu z nich boleśnie się przekonało o tym, że palmę pierwszeństwa w takim czasie przejmują duże firmy z bogatym zapleczem. Powodów jest kilka. Po pierwsze, małe firmy w kryzysowych czasach popełniają podstawowy błąd i oszczędzają na reklamie. Po drugie – klienci nauczeni głośnymi upadkami firm oferujących rejsy i czartery jachtów, wybierają w czasie kryzysu ostrożniej biura/agencje czy też firmy z którymi organizują wakacje. Nie ma co się dziwić – nikt nie chce stracić pieniędzy. W nowym roku, gdy zapaść finansowa wisi nad Europą, życzę wszystkim żeglarzom oraz właścicielm agencji żeglarskich pomyślności – oby udało się przetrwać nam ten szkwał!
Tagi: czartery jachtów, rejsy, Żeglarstwo